Żukowska: Trzeba rzeczy dociskać, żeby trafiały do Sejmu, a nie znowu zajmować się sprawami kadrowymi
– Decyzja środowiska politycznego, które opuszcza swoje ugrupowanie, swoją partię, niesie za sobą określone konsekwencje. To nie będzie tak, jakby się nic nie wydarzyło – mówiła w TVN24 przewodnicząca KP Lewica Anna Maria Żukowska, komentując rozłam Polski 2050. Oceniła, że przed Donladem Tuskiem trudne zadanie. – Musi się odbyć spotkanie jak już ten kurz bitewny opadnie – dodała. Pytana, czy koalicjanci powinni ustalić ramy nowej umowy, odpowiedziała, że „to nie jest dobry moment”. – Nie wiem, czy nie byłoby lepiej, gdyby to zostało tak, jak jest. Bo znowu jeżeli zaczniemy wchodzić w rzeczy kadrowe, w dyskusje, to przypomnę, ile trwała ta rekonstrukcja rządu. Miała być taka dwutygodniowa, trwała 3 miesiące, 4? – stwierdziła. – Jesteśmy w połowie kadencji, po prostu rzeczy trzeba dociskać, żeby wychodziły z rządu, trafiały do Sejmu, były głosowane, a nie znowu zajmować się sprawami kadrowymi – oceniła. – Z tego co pamiętam, to też ideą pana premiera przy tej rekonstrukcji było trochę takie odpolitycznienie, przynajmniej części rządu, na przykład Ministerstwa Zdrowia i wydaje mi się, że jeżeli chciałby być konsekwentny, to nie wchodziłby w to, czy ma rekomendację, miał rekomendację, będzie miał rekomendację, tylko oceniał pracę konkretnego ministra czy wiceministra i rozliczał go z wyników – podkreśliła. Dopytywana czy koalicji grozi rząd mniejszościowy, odpowiedziała, że nie widzi takiego zagrożenia. – To mało prawdopodobne, by te osoby przeszły do opozycji. Zresztą, z jakich list miałyby startować w przyszłości, nie mając własnej partii? Na ten moment ryzyko oceniam jako niewielkie – skomentowała.